Ponad setka rodziców z Berlina Tempelhof nie będzie mieć opieki dla dzieci od końca lutego. Przedszkole „Notenzwerge“ rozwiązało w ciągu jednego dnia 113 umów z powodu braku personelu.

Od listopada sytuacja kadrowa w przedszkolu jest niezwykle napięta. Według „Berliner Zeitung”, Rzecznik Prasowy Oświaty odnotowała liczne zwolnienia, zmiany personalne i wzrost liczby zachorowań. W listopadzie, z 36 osobowego personelu, na zwolnieniu zdrowotnym było 20 wychowawców naraz.


Przedszkole istnieje od 2013 roku. Dopiero w ubiegłym roku uruchomiono z wielką pompą rozbudowę obiektu, z dotacją 1,3 mln euro współfinansowaną przez Senat. Liczba miejsc dla dzieci z 85 wzrosła na 227.

Ojciec, który wypowiedział umowę zanim sytuacja eskalowała, zgłosił się do Tagespiegel opowiadając o długotrwałym problemie w przedszkolu. Częściowo z powodu niesprawiedliwości w strukturze płac, niektórzy nauczyciele zrezygnowali z pracy. Mówił również o nadużyciach – dzieciom nie były zmieniane przez cały dzień pampersy, czy przebierane ubrania, kiedy się zmoczyły.

Jak podaje Tagespiegel dyrekcja przedszkola, nie zareagowała na zgłoszenia rodziców, o zagrożeniach zdrowotnych i psychicznych dzieci ze strony wychowawców i do tej pory nie chciała skomentować tego  zarzutu.

Sytuacja w Berlinie jest poważna. We wtorek 29.01 odbył się strajk wychowawców przedszkolnych. Ponad 2000 pedagogów protestowało przeciwko niskiej płacy. Do protestu dołączyli również rodzice z dziećmi, żeby okazać solidarność z protestującymi. Pedagodzy przedszkolni w Berlinie zarabiają znacznie mniej pieniędzy niż ich koledzy z sąsiedniej Brandenburgii, w niektórych przypadkach jest to około 600 euro różnicy w zarobkach.

Od lat w stolicy brakuje wykwalifikowanych wychowawców, tym bardziej w czasie, gdy miasto się rozrasta i wzrasta liczba dzieci dla których trzeba stworzyć możliwości opieki dziennej.