Tomasz aka Tina de Vinta – W zgodzie ze sobą

Tomasz pochodzi ze Szczecina. W Berlinie poznał swoją miłość i postanowił zostać w mieście. Jest właścicielem klubu w dzielnicy Schöneberg. Kiedy przyjechał do Berlina, nie znał języka. Przez trzy lata pracował jako sprzątacz.
fotooooo-1485 (Kopiowanie).JPG
fot. Maciej Soja

Po tym jak w Niemczech zalegalizowano związki partnerskie tej samej płci, Tomasz i jego ówczesny partner w 2002 roku wzięli ślub.

Ich związek przetrał 8 lat. To były piękne lata, pełne miłości. Za zaoszczędzone pieniądze w 2004 roku otworzyli bar. Interes funkcjonował bardzo dobrze. Mieli mnóstwo klientów. Nie mogli narzekać na zarobki. Wynajęli nowe mieszkanie, kupili auto prosto z salonu. Rajskie życie zaczęło się walić, kiedy mąż Tomasza uzależnił się od alkoholu i narkotyków. Ich związek nie przetrwał tej próby.

W okolicy baru, który prowadzili z mężem, Tomasz wypatrzył wolny lokal i wiedząc, że nie ma już drogi powrotu, podpisał umowę i otworzył Incognito. To było ponad osiem lat temu.

Początki były ciężkie. Potrzebował zdobyć klientów i oswoić ludzi z formą przekazu. Chciał stworzyć coś nietuzinkowego – Club z Drag Queens Show –  mężczyznami wcielającymi się na scenie w role kobiece.

Gośćmi są geje, lesbijki, heteroseksualni, przychodzą ludzie w różnym wieku, małżeństwa. Kręcąc wywiad w lokalu u Tomka miałam możliwośc spotkać m.in grupę ludzi – kobiety i mężczyzn w wieku 80 lat, którzy okazali się stałymi bywalcami w lokalu.

Początkowo dla rodziny Tomka informacja o jego orientacji seksualnej była szokiem, ale z czasem zaakceptowali fakt, że Tomasz jest gejem . O jego występach jako Draq Queen wiedziała tylko siostra. Mama, o przebieraniu w kolorowe suknie, makijażu i peruce dowiedziała się po dwóch latach od rozpoczęcia Show. Nie zrozumiała. Myślała, że jej syn chce zmienić płeć, że przeradza się w kobietę. Potrzebowała czasu. Teraz wspiera syna i sama chodzi na jego występy.

Z obecnym mężem poznali się w barze. Rozmawiając, przesiedzieli do świtu przy barze. Od tamtej pory minęło osiem lat, a w zeszłym roku wzięli ślub.

Tomek pokazał mi swoją garderobę. Pokój z sukniami, perukami, butami. Jego szafki z kosmetykami i biżuterią może pozazdrościć niejedna kobieta. Wiszą tam suknie – około sto sztuk – większość z nich należy do Tomka. Te najpiękniejsze i najdroższe trzyma jednak w domu. Reszta kreacji to ubrania innych Drag Queens, które przychodzą raz w tygodniu do lokalu na trzymiesięczne próby przed Show.

fotooooo-1600 (Kopiowanie)
fot. Maciej Soja

Wszystkie kreacje są uszyte na zamówienie. Tomasz ma krawcową, której od lat zleca swoje projekty. Materiały, które kupuje są drogie. Po piędziesiąt euro za metr. Zależy mu, żeby było pięknie, błyszcząco i nietuzinkowo.

Jestem zachwycona pióropuszami rewiowymi. Nigdy nie miałam okazji, żeby je przymierzyć. Tomek ściąga ten największy i zakłada mi na głowę. Jest niesamowicie ciężki. Pytam jak jemu udaje się w tym poruszać. Dostaje wskazówki, ale to niełatwe. Muszę trzymać pióropusz, boję się, że spadnie i się zniszy.

fotooooo-1666 (Kopiowanie)
fot. Maciej Soja

Tomek ma tipsy. Piękne, długie sztuczne paznokcie. Dba o każdy detal. Na moje pytanie czy odważyłby się pojechać do Polski z takimi paznokciami, opowiada mi historię, kiedy będąc Polsce, w jednym z supermarketów – płacąc w kasie – kasjerka widząc jego paznokcie mówi: – „O matko!”. I już myślał, że słowa krytyki posypią się na jego głowę, a ona kontynuuje – „Jakie piękne paznokcie, sama chciałabym takie mieć”.

fotooooo-1625 (Kopiowanie)
fot. Maciej Soja

W trakcie występów przebiera się kilka razy. Ma perfekcyjnie zaplanowane szczegóły. Peruki są przygotowane i uczesane dzień wcześniej. Uczesanie – tak, żeby fryzura trzymała się przez całe Show – to praca od dwóch do trzech godzin i siedem zużytych lakierów do włosów. Jego staniki są podszyte na stałe wkładkami, nie musi ich za każdym razem wypychać przez co oszędza sporo czasu.

fotooooo-1734 (Kopiowanie)
fot. Maciej Soja

Mogę podpatrzeć jak się szykuje. Mówi, że jestem pierwszą osobą, której na to pozwala. W dniu Show, przyjeżdża kilka godzin wcześniej do Incognito, żeby móc się wyszykować zanim przyjdą inne Drag Queens. Lubi być sam i skoncentrować się w stu procentach na przemianie. Opowiada mi o sztuce cieniowania twarzy, o tym skąd czerpie inspiracje na makijaże i o mamie, którą chętnie maluje.

Wychodzę na kilka minut z garderoby, żeby pozwolić Tomkowi na chwilę pełnej koncentracji. Wchodzę i jedyne co mi przychodzi na język to ” WOW!”. Wygląda niesamowicie jako Draq Queen, jako Tina de Vinta.

Kręcimy wywiad, a po nim rozmawiamy jeszcze przez dobrych kilka godzin, jakbyśmy znali się od lat. A ja wiem nadal to samo – nie ważne czy ktoś jest gejem, lesbijką, heteroseksualny, biały, czarny, żółty – ważne jakim jest człowiekiem.

Zapraszam na wywiad:

Header Photo: Maciej Soja, 2017

Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter

4 myśli na temat “Tomasz aka Tina de Vinta – W zgodzie ze sobą

  1. Dość kontrowersyjne jak na mentalność Polaków, ale w Berlinie można sobie jak widać pozwolić na takie rozmowy. W Polsce homoseksualizm jest nadal określany mianem choroby psychicznej i obecny jak i były rząd na każdym kroku to podkreślają.

Dodaj komentarz