Ponad 40.000 ludzi wzięło udział w demonstracji w Berlinie przeciw „rekinom nieruchomości”, do których należy największa na rynku firma Deutsche Wohnen.

W żadnym innym dużym niemieckim mieście czynsze nie były tak wysokie w ciągu ostatnich dziesięciu lat, jak właśnie w Berlinie. Często jest to sytuacja katastrofalna, szczególnie dla osób o niskich zarobkach. Szukający mieszkania mają małe szanse na znalezienie nowego lokum. W 2008 roku mieszkanie o powierzchni między 60 a 80 metrów kwadratowych w Berlinie kosztowało 5,14 euro za metr. W 2018 roku stawki wzrosły do 9,70 euro.

90 procent nowych mieszkań w Berlinie nie jest obecnie cenowo dostępnych dla przeciętnie zarabiającego berlińczyka.

W marcu 2019 internet obiegło zdjęcie dokumentu, na którym przedstawiono ofertę wzrostu czynszu za mieszkanie w dzielnicy Prenzlauer Berg. Z roku 2020 i czynszu w wysokości 1838,00 Euro, kwota wzrasta do 6716,00 Euro na 2036 rok.

Deutsche Wohnen

Deutsche Wohnen jest właścicielem 112 000 mieszkań w Berlinie. Pleśń w mieszkaniach, niedziałające zimą kaloryfery, brak ciepłej wody i brak kontaktu z centralą telefoniczną lub wielogodzinny czas oczekiwania na połączenie. Mieszkańcy Deutsche Wohnen znają tę tematykę bardzo dobrze. Lista zarzutów przeciwko firmie jest długa. Na czarnej liście berlińczyków znajduje się nazwisko – Zahn, człowieka który szefuje Deutsche Wohnen, a jego roczne zarobki szacuje się na 4,5 mln euro. Zahn chciałby zakupić kolejne kilkaset mieszkań w monumentalnych budynkach niedaleko Alexanderplatz, czemu sprzeciwiają się lokatorzy i politycy. Protesty przeciwko Deutsche Wohnen stają się coraz bardziej radykalne. W marcu doszło do podpaleń firmowych samochodów spółki. Auta spłonęły w dzielnicy Steglitz. Szef Deutsche Wohnen jest wrogiem berlińczyków na równi z Padoviczem, który od lat 90tych wykupuje w Berlinie kamienice wyrzucając ludzi na bruk. Firma Padovicza, Siganadia Grundbesitz GmbH zawsze przywiązywała wagę do dobrych kontaktów z politykami różnych stron. Będąc ściśle związanym z senatem berlińskim dorobił się swojego imperium, dzięki publicznym dotacjom otrzymanym w ramach przebudowy miasta. Łącznie otrzymał w latach 1997-2000, 40.502.383 milionów ze środków publicznych, na modernizację 20 domów. W dzielnicach Friedrichshain i Lichtenberg mieszkańcy połączyli siły i od lat protestują regularnie przeciwko spółce Padovicza.

Wyjdź na ulice, zanim zostaniesz na nią wyrzucony 

Protestujący zebrali się w sobotę na Alexanderplatz, skąd przeszli przez Karl-Marx-Allee i Kreuzberg, docierając do Arena Berlin w dzielnicy Treptow, w której odbywały się targi nieruchomości, w których uczestniczyli inwestorzy. Większość demonstrujących jest osobiście dotkniętych rosnącymi zdumiewająco szybko czynszami. Wielu grozi wyrzucenie z mieszkań – otrzymali wypowiedzenia umów o najem mieszkania, od których nie ma odwołania. Niektórzy opłacają prawników lub walczą z pomocą Mieterverein (Berlińskie Stowarzyszenie Najemców).

Inicjatywa społeczna Deutsche Wohnen & Co enteignen, walczy o wywłaszczenie mieszkań z rąk prywatnych inwestorów. Liczą, że w przechodzących na własność miasta mieszkaniach, będą zapewnione niewielkie i uregulowane podwyżki.

Inicjatywa rozpoczęła 6 kwietnia zbiórkę podpisów pod petycją, której celem jest referendum w sprawie wywłaszczenia prywatnych firm mieszkaniowych. W trakcie pierwszego etapu i kolejnych 6 miesięcy konieczne jest zebranie 20.000 podpisów. Aby w ogóle przeprowadzić referendum inicjatywa musi zebrać prawie 200 000 podpisów w dwóch etapach. Listę można wydrukować samodzielnie pod linkiem. W podpisaniu petycji można wziąć udział tylko w przypadku posiadania niemieckiego obywatelstwa i zameldowania na terenie Berlina. Mapa

Organizatorzy powołują się w swoich działaniach m.in. na Konstytucję Berlińską i art. 28

„Każdy ma prawo do odpowiedniego mieszkania. Kraj pomaga tworzyć i utrzymywać mieszkania, zwłaszcza dla osób o niskich dochodach.”



Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter