Idee są potężniejsze od karabinów. Skoro nie pozwalamy naszym wrogom na posiadanie karabinów, to dlaczego mamy im pozwolić na posiadanie idei?  – powiedział radziecki dyktator, którego przytaczanie imienia i nazwiska na początku, może przyprawić o ból głowy.

Piotr Dudziński

Tak samo jak przytoczenie nazwy partii – AFD – w Niemczech, bowiem przez większość Niemców uznawana jest za partie rasistowską.

Jak to jest, że w tak cywilizowanym kraju jak Szwajcaria, może odbyć się referendum ws. limitów dotyczących pracowników zagranicznych. W Stanach Zjednoczonych prezydent buduje ogromny mur na granicy, żeby do kraju nie dostali się kolejni imigranci. W Polsce rządzi partia, która mówi wprost polityce imigracyjnej: NIE, a w Niemczech wyborcy AFD nazywani są rasistami?  

Wyobraźcie sobie przez chwilę, że jakaś grupa etniczna ogłosiła referendum w sprawie niepodległości i wprowadzenie nowego prawa w jakimś kraju zachodu, a państwo narodowe natychmiast starałoby się stłumić bunt. Wyobraźcie sobie, że w wyniku chaosu zginęłoby 7000 osób, państwo posądzone byłoby o nietolerancję, temat byłby poruszony w radzie bezpieczeństwa ONZ. W konsekwencji na to państwo nałożone zostałyby sankcje, a może rozważanoby uzbrojenie rebeliantów? 

Oczywiście nic takiego się nie stało. Prawo do referendum o niepodległość to żart, a cywilizacja zachodu wciąż ma się dobrze. W takim razie czego się boimy? Czy te pięćdziesiąt kilka procent w referendum w Szwajcarii, które głosowało za tym, żeby imigranci nie mogli pracować to rasiści? Co z Donaldem Trump’em? Czego boi się przeciętny wyborca PIS? Terrorystów, czy ludzi którzy zabiorą pracę naszym rodakom? Czy Niemcy to ostatni kraj, który tak chętnie przyjmuje imigrantów? W takim razie czemu Niemcy, jako jedyni nie boją się tego typu scenariusza? 

Pierwszym wyjaśnieniem jakie się nasuwa to fakt, że kraje które są przeciwko imigrantom są bardziej jednorodne etnicznie. Kraje zachodu jak Niemcy i Anglia są wystarczająco liberalne i bogate, aby przyciągać imigrantów od dziesięcioleci. W obu tych krajach muzułmanie stanowią  już ponad 5 % społeczeństwa, a we Francji już trzy razy tyle. Ludzie w tych krajach mają już często przyjaciół i znajomych różnorodnych etnicznie i akceptują ich jako część narodowej struktury. Tymczasem w krajach jak Szwajcaria, Polska, Węgry ludzi różnorodnych etnicznie jest wciąż bardzo mało.

Innym prostym wyjaśnieniem jest fakt, że np. w Polsce ludzi różnorodnych etnicznie, ludzie oglądają głównie w telewizji i to bardzo często podczas jakichś zamachów terrorystycznych w Paryżu, Sztokholmie, Londynie i Berlinie, a mimo to, że dżihadyści stanowią mały procent wszystkich imigrantów, ( sam problem jest nawet większy właśnie w krajach muzułmańskich ) większość Polaków, Węgrów i Szwajcarów widocznie nie chce ryzykować ścięcia głowy – jakkolwiek absurdalnie to brzmi. 

Tymczasem przecież emigracja jest czymś normalnym, a najzabawniejszym przykładem mogą być polscy Haitańczycy, którzy zostali wysłani na Haiti wraz z legionami Napoleona, w celu stłumienia powstania rdzennej ludności, by po pierwszych starciach przejść na stronę Haitańczyków, odnosząc ich tragiczną sytuację do rozbiorów Polski. Duża część naszych rodaków została tam, a ich przodkowie żyją do dziś.

Można zrozumieć większość Niemców, którzy twierdzą, że AFD to rasiści ponieważ jak pan Douglas Murray w swojej książce pisze: są oni zadowoleni z kultury, życia w pokoju, bogactwa i niezależności. Nie chcą się zamykać na świat, zakazywać i zamykać się na inne kultury.

Idee mają to do siebie, że trwają bez względu na wybory, czas, klimat i partię rządzącą. Idea mulit-kulti powoli opanowuje również kraje jak Polska, Szwajcaria i Węgry dlatego, że w przeciwieństwie do Józefa Stalina, który jest autorem tego cytatu na początku i karabinów, nie zabija ludzi. Partia AFD to mała partia, a jej przywódcy są póki co wyśmiewani, jednak musimy pamiętać o tym, że była już kiedyś taka partia w Niemczech, która opierała swój elektorat na nienawiści do innej grupy etnicznej, tylko, że wtedy ta mała grupa ludzi była nazywana nazistami.